Nowy lokal [poszukiwania]


Miewam ciekawe „zbiegi okoliczności”, podobnie jak kiedyś z renowacją Biblii, dzięki której po 12 latach mogłam znowu się spotkać z panem Józefem przy roboczym stole.
Oto kolejna historia. Poczytajcie.

Nie wiem czy wiecie, przeprowadziłam się z Bielan na Ursynów (Warszawa). Nowe życie, nowa przestrzeń, nowe wspaniałości. I od razu większa ochota na działanie. Pojawił się pomysł: własny lokal! Dość pracy w domu, z dziećmi na plecach, daleko od rączek Młodego, który uwielbia narzędzia, ale moje noże i dłuta to moja broń. Ręce precz.
No więc jest decyzja: szukam lokalu.pracownia-bordo-szuka-lokalu
Pytam Agatę o poradę: zrób ulotki i roznieś po okolicy.
Plakat powstał. Trzeba wydrukować (patrz w prawo).

Pytam na lokalnej grupie na Facebooku: gdzie szukać, gdzie można powiesić plakat?
Pomysły: w spółdzielniach, dzwonić, wieszać na tablicy.

Dzwoniłam do 6 spółdzielni. Nie ma nic nadzwyczajnego, ale jeden chyba jest fajny. Wysłałam mejla z pytaniem.

Parę dni spokoju. Nic się nie dzieje, mój entuzjazm stygnie. Telefon. Nie odebrane połączenie. Oddzwaniam.
Pani ze spółdzielni mówi, że ma coś dla mnie, jest mały lokalik. Jutro można przyjść po klucze i sobie obejrzeć. I jest jeszcze drugi, też można obejrzeć, bo blisko. Jeszcze pytanie: co chcę robić w lokalu? Jaka działalność? Introligatorstwo? O?! To ciekawe, a wie pani, że tam pod czwórką jest już jeden introligator? Nie będzie pani przeszkadzała konkurencja?

Na drugi dzień mam dwa klucze w ręku i łomot w sercu. Co zobaczę?

Lokal pierwszy – ślicznotka
Podchodzę i zwalniam kroku oniemiała…To ma być ten lokal? Takie śliczne, nowe okna? Wzruszenie zmoczyło mi lekko oczy. Taka śliczność. Świeżo po remoncie. Piękny! 15m2. Sama nie wiem czy to dużo czy za mało. Widok z okien na zieleń podwórza. Można wejść i pracować, choćby jutro.
lokal_witrynaNo dobrze, pora iść do drugiego lokalu.

Lokal drugi – królowa brzydoty, ale z potencjałem
Pierwsza niespodzianka: schodki, ogródek i taras, brązowe, żelazne drzwi. Wnętrze wielkie! 19m2. Brudnawo, betonowa podłoga, ale to jest miejsce na warsztat. Na ścianach płyty z narzędziami, na środku wielki stół roboczy,  pod ścianami regały. Rozmarzyłam się…

brzydki_oknoTylko… nie ma wody. Ani kranu, ani WC. Jak tu pracować z papierem, klejem? Jak płukać pędzle? Hm. Co jeszcze jest nie tak? Ściany do malowania, kontakty do zamocowania. Sporo roboty. Ale jak już się zrobi, to będzie królestwo! Nawet spora grupa na warsztaty introligatorskie się zmieści. Tylko ten brak wody… Ojej.

W spółdzielni są dobrzy ludzie
Zwróciłam klucze w spółdzielni i pytam panią za biurkiem, co by z tym brakiem wody w lokalu zrobić? Są jakieś rury? Jest nadzieja na zrobienie wody? Pani poradziła kogo pytać, kiedy dzwonić. Dzwonię. Pani inspektor powiedziała, że trzeba przekopać się przez dokumentację, ale pan P., który odpowiada za techniczne rzeczy w tym budynku, właśnie jest w pokoju i może mi powiedzieć więcej. Na drugi dzień o 10:00 jesteśmy w lokalu i w piwnicy. Rury są! Tylko idą jakoś dziwnie, bez odpływu? Trzeba przebić się przez piwnicę sąsiadki i zrobić tak jak trzeba. Sąsiadka na to: No pasarán! Panowie na to, że jak spółdzielnia nakaże, to się zrobi. Moment! To nie tak… ludziom przez piwnicę, bez ich zgody, narobić bałaganu wybijaniem dziur w ścianie? Oj, oj. Nie chcę czyimś kosztem mieć lokalu.

Co dalej?
Na razie dumam.
Co wybrać? Mam dwie możliwości czy więcej? Wybrać jeden z tych lokali?
Śliczny trochę za śliczny i ciut za drogo. Ale cena nie jest ostateczna, a piękne otoczenie to wsparcie dla pracy.
Brzydki jest tani, ale trzeba zrobić rewolucję, również w życiu sąsiadki. Nie wiem czy chcę aż tak o to walczyć. Sąsiadka, przeurocza kobieta, zasługuje na święty spokój.
A może przyjąć propozycję od… pana introligatora?

Za flaszkę
W drodze do lokalu pod trójką, zaszłam pod czwórkę. INTROLIGATOR. Literki wyklejane na desce nad wejściem. Ciemnawo, otwarte od 10:00. Jest 9:35. Zaglądam przez szklane drzwi, o, jednak ktoś tam jest! Pan introligator odsuwa drucik z klamki.
Od podłogi po sufit książki, papiery, zwoje, narzędzia. Kurz. Wielka gilotyna z kołem zamachowym, pulpit  do pracy zrobiony na blacie gilotyny z ogromnym ostrzem. Zielona emalia na gilotynie ma swoje lata.
Przywitałam się, powiedziałam, że być może wprowadzę się po sąsiedzku i chcę zapewnić, że jeśli nawet wynajmę lokal, to konkurencji nie będziemy sobie robić, bo działamy w innych produktach. Bardziej mi zależy na spotkaniu towarzyskim z branży, bo będziemy mogli się wspierać sprzętowo, zleceniami. A pan na to:
– Pani chce się tam wprowadzić? Pod trójkę? Aaa! Tam, ten nowy lokal! No, ładny jest. A nie chce pani tutaj? Ja pani sprzedam to wszystko tutaj. Chyba już muszę skończyć, zleceń coraz mniej, a ludzie chcą, wie pani…
– Tanio, za 20zł?
– Tak… No gdzie, roboty tyle, a każdy chce jak najmniej płacić. I jeszcze przyjdą sąsiedzi i coś chcą mieć z tego, że ja tutaj jestem.
– Co chcą?
– Flaszkę. Przychodzi taki jeden albo drugi i mówi: panie, ja chcę coś mieć z tego, że pan tu jesteś. No to flaszka. I jest spokój.
W mojej głowie skaczą pytania: o rany, to ja też będę musiała jakoś się wkupić w łaski sąsiadów.
– Widzę, że ma pan wielką gilotynę, działa?
– Ta? Aaa, no na koło działa, na siłę to nie bardzo się dało, bo sąsiadom hałas przeszkadzał.
– Ja zawsze z podziwem patrzę, gdy ktoś ma swoje wielkie sprzęty, gilotyny, bo ja ciągle nie mogę sobie na nie pozwolić, zawsze brak miejsca i pieniędzy na takiego kolosa.
– A ja to tę gilotynę i inne sprzęty załatwiłem, wie pani, za flaszkę jak likwidowali. Tyle rzeczy odratowałem od złomiarzy. Za flaszkę!


[NIEAKTUALNE]* Jeśli znacie jakieś miejsce, gdzie mogłabym się pojawić z moimi papierami i sprzętami, proszę o wiadomość. Nadal szukam miejsca na pracownię.
Ważne, żeby było sucho, jasno. Miejsce na stół i regały z papierami i narzędziami.No i miejsce dla mnie. Jestem szczupła :)
Więcej na plakacie wyżej. 

Liczę na kolejne „zbiegi okoliczności”. Może znajdę lokal, który czeka tylko na mnie i moje papiery?

*22 listopada 2016 znalazłam lokal! Więcej tu: Ślicznotka kontra Kopciuszek

Reklamy

Napisz do mnie :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s